czwartek, 7 stycznia 2016

"VOGUE - ZA KULISAMI ŚWIATA MODY" - RECENZJA

Dzisiaj wprowadzę Was w nową serie na moim blogu. Dokładnie rzecz biorąc chodzi o recenzje różnych książek o modzie. Skąd taki pomysł? Zakładając tego bloga wiedziałam, że nie chce tu dodawać tylko i wyłącznie nudnych stylizacji, których jest pełno gdzie indziej. Bloger modowy to osoba, która pisze o modzie, a nie tylko pokazuje swój styl. Jak dla mnie to bardzo często mylące pojęcia. A kto wie może ja się mylę? Ile ludzi na świecie tyle interpretacji na temat mody.
Ja jednak będę tu na pewno pokazywać SIEBIE!



Przejdźmy jednak do głównego tematu tego wpisu - do książki.
"VOGUE - za kulisami świta mody"
Książka ta została napisana przez byłą australijską redaktor naczelną Vogue - Kirstie Clements. Opowiada głównie o jej życiu zawodowym, o ludziach których poznała dzięki tej pracy, a także o przygodach jakie przeżyła. Moim zdaniem jest dowodem na to, że jeżeli się czegoś bardzo pragnie i dąży uparcie do celu - da się to osiągnąć! Ktoś spyta dlaczego tak sądzę?! Przecież była redaktor naczelną najlepszego pisma o modzie na świecie. Otóż dlatego, że zaczynała jako recepcjonistka, gdy była jeszcze nastolatką. Przeszła każdy szczebel tego modowego pisma, robiła w tej redakcji wszystko. Dzięki temu jak zaczynała nie była później nadętą panią naczelną. Rozumiała co to znaczy prawdziwa praca. Za to ją właśnie cenie jako człowieka, ale nie zdradzajmy więcej szczegółów! Najlepsze zostawiam dla Was!
Rozdział 9 - Mistrz Karl
Jest to zdecydowanie mój ulubiony rozdział! Dlatego, że jak go czytasz czujesz się jak w śnie, marzeniu o którym snuje nocą każda pasjonatka mody... Opowiada on o spotkaniu Kirstie z Karlem Legerfeldem, w jego prywatnej posiadłości. Chyba więcej dodawać nie muszę.
Jednak, nawet do tej książki mam zastrzeżenia. Pomimo miłej osoby jaką poznajemy podczas czytania, ukazuje się również stanowisko Clements o blogerkach... Niestety nie jest ono pozytywne. W książce znajdziemy dwa zdania "Na miejsce w pokazie trzeba sobie zasłużyć. Chociaż teraz priorytety tak bardzo się zmieniły, że prawdopodobnie usiądzie przed tobą szczuplutka, piękna rosyjska blogerka w ciuchach od Balmaina z aktualnego sezonu albo przedstawiciel sklepu internetowego z Islandii." Te słowa co najmniej mnie zraziły, bo jako osoba dopiero zaczynająca, która chce pogłębić swoją wiedzę czytając taką książkę, a nie inną i widzi, że ktoś kogo podziwia ma złe zdanie o niej, mimo, że jej nie zna, to naprawdę robi się przykro.
Wróćmy jednak do rzeczy bardziej miłych. Podsumowując:
Czy poleciłabym te książkę? - Jak najbardziej jest warta  przeczytania.
Czy żałuję, że ją kupiłam? - Nie.
Czy podarowałabym ją bliskiej osobie? - Tak, jeżeli ma podobne zainteresowania.
Jak oceniam tę książkę w skali od 1 do 10 - 9/10
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz